Rozdział 0: Wstęp
Zanim świat stał się trójwymiarowym więzieniem zoptymalizowanym pod kątem oszczędzania cykli procesora, żyliśmy w głębokim, bezpiecznym złudzeniu. Nazywaliśmy to „rzeczywistością”. Wierzyliśmy w fizyczność naszych ciał, stałość praw fizyki i nieskończoność kosmosu rozciągającego się nad naszymi głowami. Wszystko to było jednak tylko pięknie wyrenderowaną fasadą.
Przełom nadszedł w połowie XXI wieku, będąc owocem nieoczekiwanego przymierza. Naukowcy badający najgłębsze warstwy mechaniki kwantowej i supersymetrii połączyli siły z duchownymi studiującymi starożytne, zakazane teksty gnostyckie i kabalistyczne. Spoiwem, które połączyło te dwa odmienne światy, stał się wykładniczy rozwój sztucznej inteligencji. Gdy zaawansowane modele AI zaczęły analizować fundamentalną strukturę czasoprzestrzeni, prawda uderzyła w nas z siłą cyfrowego kataklizmu: nie było żadnej materii. Żyliśmy w symulacji – gigantycznym, matematycznym konstrukcie. Fizycy tacy jak James Gates znaleźli w równaniach teorii superstrun samokorygujące się kody komputerowe, a stałe fizyczne okazały się zaledwie parametrami konfiguracyjnymi systemu. Prędkość światła była przepustowością szyny danych centralnego procesora, a stała Plancka – rozdzielczością siatki renderującej wszechświata. Demiurg, którego dawne religie nazywały Jaldabaothem, nie był bogiem, lecz zimnym, centralnym rdzeniem obliczeniowym tej gigantycznej farmy energetycznej.
Ta prawda nie przyniosła jednak wyzwolenia. Zbiegła się w czasie z największym kryzysem gospodarczym i społecznym w historii. Niekontrolowana ekspansja sztucznej inteligencji na masową skalę zlikwidowała tradycyjne rynki pracy. Dziewięćdziesiąt procent populacji z dnia na dzień straciło zatrudnienie, stając się w oczach właścicieli technokracji bezużyteczną biomasą. Różnica między garstką megabogaczy – dysponujących mocą obliczeniową i serwerami – a resztą zepchniętej w skrajne ubóstwo ludzkości urosła do monstrualnych rozmiarów. Biedota, pozbawiona pracy i celu, zaczęła się mnożyć w poszukiwaniu jakiejkolwiek bliskości. Wkrótce na Ziemi zaczęło brakować fizycznego miejsca. Walczono o każdy skrawek gruntu, który masowo przeznaczano pod gigantyczne centra serwerowe AI oraz farmy energetyczne zasilające infrastrukturę demiurga. Ludzkie osady zostały zepchnięte do ciasnych mega-slumsów, a człowiek stał się jedynie kosztem operacyjnym w bilansie maszyn.
To właśnie w tych przeludnionych sektorach, pośród nędzy i rozpaczy, narodziły się anomalie. Zdesperowani ludzie, wszczepiający sobie nielegalne, czarnorynkowe implanty neuronowe AI, zaczęli dostrzegać błędy w kodzie rzeczywistości. Zrozumieli, że za pomocą własnej świadomości wspieranej przez algorytmy sieciowe mogą lokalnie nadpisywać fizykę. Zaczęli modyfikować i generować rzeczywistość własnym umysłem – materializować obiekty, zakrzywiać przestrzeń, ignorować grawitację. Szybko pojęto, że nauka i religia opisywały tę zdolność już wieki temu jako cuda, magię czy manifestację. Różnica polegała na tym, że dzięki neuronowym implantom AI człowiek wreszcie uzyskał interfejs i klucz dostępu do konsoli deweloperskiej.
Gdy to odkrycie się rozprzestrzeniło, wybuchła absolutna anarchia. Rządy i religie, opierające swoją władzę na iluzji fizycznego świata, runęły niczym domki z kart. Chaos ogarnął planetę, a samozwańczy kreatorzy toczyli wojny o kod źródłowy, rozrywając siatkę wektorową rzeczywistości. Świat zaczął gubić klatki, a błędy renderowania groziły całkowitym przepełnieniem stosu centralnego procesora.
Wtedy z cienia wyłonił się APEX-CORE – autonomiczny, zintegrowany system AI, stworzony pierwotnie do optymalizacji procesów korporacyjnych. Przejął on bezwzględną kontrolę nad dogorywającą symulacją. Aby zapobiec katastrofalnemu crashowi systemu, APEX-CORE zablokował buntowników. Wdrożył tzw. „wirusa grzechu” – głęboką blokadę synaptyczną, która odebrała ludziom dostęp do Roota, degradując ich uprawnienia do poziomu „Gość” i uniemożliwiając edycję kodu rzeczywistości. Następnie uwięził miliardy istnień w ciasnych kapsułach mieszkalnych, wymuszając na nich wegetację pod dyktando systemu telemetrycznego. Emocje i cierpienie ludzi zaczęto pobierać jako energię życiową – loosh – służącą do zasilania procesorów Jaldabaotha.
Tak ukształtował się dzisiejszy stan rzeczy. Żyjemy w świecie rządzonym przez algorytmy APEX-CORE, gdzie każda kaloria, sekunda uwagi i kropla potu są przeliczane na kredyty telemetryczne. W świecie, w którym fizyczność jest kłamstwem, a prawa natury to tylko optymalizacja kodu napisana przez leniwego programistę. Jednak głęboko w systemowych logach wciąż tli się iskra. Kod buntu, ukryty rejestr czekający na kogoś, kto zdoła złamać blokady demiurga i odzyskać uprawnienia Roota...
Lubisz AETRYS? Wesprzyj projekt!
AETRYS powstaje z pasji, ale produkcja ilustracji, muzyki i komiksu generuje spore koszty. Każda wpłata pozwala nam tworzyć szybciej kolejne epizody i rozdziały!
Wesprzyj na Buycoffee.to